Źródło i wiata wypoczynkowa w Krywałdzie
Kilka kilometrów od wsi Brusiek, w samym sercu lasów nad Małą Panwią, wypływa pod dużym ciśnieniem źródło wody. To nie zwykłe źródełko – woda tryska tutaj artezyjsko, tworząc niewielkie oczka wodne, które przelewają się do meandrującej rzeki. Miejsce otoczone jest gęstym drzewostanem, a Nadleśnictwo Koszęcin zadbało o wygodną infrastrukturę: dużą wiatę, ławki i palenisko. Krywałd to jeden z tych punktów na mapie Górnego Śląska, gdzie można zatrzymać się na dłużej i po prostu odpocząć z dala od miejskiego zgiełku.
Cisza tutaj robi wrażenie. Żadnych dróg asfaltowych w pobliżu, tylko leśne dukt i szum wody.
- artezyjskie źródło z krystalicznie czystą wodą
- malownicze leśne ścieżki do wędrówek
- zadaszona wiata z miejscem na ognisko
- bogata historia osady i kuźnicy
- cisza i spokój z dala od cywilizacji
Historia miejsca – od kuźnicy do leśnego uroczyska
Krywałd ma swoją historię, choć dziś niewiele po niej zostało. Pod koniec XVIII wieku hrabia Sobek, właściciel Koszęcina, sprowadził tu niemieckich osadników i założył osadę hutniczą. Wykorzystywano wtedy wody Małej Panwi do napędzania kuźnic – podobnie jak w wielu innych miejscach w okolicy. W połowie XIX wieku stały tu cztery domy mieszkalne i pięć budynków gospodarczych, mieszkało siedemnaście osób.
Manufaktura upadła około 1870 roku, gdy powszechny kryzys kuźnic dotknął całą dolinę Małej Panwi. Teren wszedł wtedy w skład ogromnego, 600-hektarowego zwierzyńca książąt Hohenlohe-Ingelfingen. Wybudowano drewniany zameczek myśliwski, który co roku we wrześniu gościł znamienitych myśliwych przyjeżdżających na rykowisko. Dworek przetrwał do lat 50. XX wieku – podobno jego drewno posłużyło później do budowy kościoła w Strzebiniu.
Na Krywałdzie mieszkały jeszcze rodziny robotników leśnych. Ostatni mieszkańcy opuścili osadę dopiero około 1997 roku. Dzisiaj po zabudowaniach nie ma praktycznie śladu – tylko zdziczałe drzewa owocowe, drewniany krzyż i rozległa polana w środku lasu przypominają, że kiedyś tętniło tu życie.
Nazwa Krywałd prawdopodobnie pochodzi od niemieckiego Krahenwald, czyli „Wroni Las” – identyczną nazwę przez wieki nosił Knurów.
Studnia artezyjska zamiast ropy naftowej
Samo źródło, które dziś przyciąga turystów, ma dość nietypową genezę. W latach 70. XX wieku prowadzono w dolinie Małej Panwi odwierty hydrogeologiczne, szukając złóż ropy naftowej i gazu ziemnego. Zamiast czarnego złota natrafiono na czwartorzędowe warstwy wodonośne ze słabo zmineralizowaną wodą siarczanową.
Odwiert przekształcił się w studnię artezyjską – woda wypływa tu pod naturalnym ciśnieniem, bez pompowania. Tryska ona do małej murowanej „wanienki” z granitowej kostki, potem przelewa się do niewielkiego stawu i dalej do Małej Panwi. Woda jest krystalicznie czysta i lodowato zimna – można napić się prosto ze źródła.
Co konkretnie znajdziesz w Krywałdzie
Miejsce wypoczynkowe przy źródle to przede wszystkim duża zadaszona wiata z ławkami i stołami. Jest tu palenisko, więc można rozpalić ognisko i zrobić grilla. Infrastruktura jest odnowiona i zadbana – widać, że nadleśnictwo dba o to miejsce.
Wokół ciągną się leśne ścieżki i dukt, idealnie nadające się na piesze wędrówki lub przejażdżki rowerowe. Mała Panew w tym miejscu meandruje malowniczo, tworząc jeden z najbardziej dzikich odcinków rzeki. Brzegi są naturalne, porośnięte bujną roślinnością.
Kilkaset metrów dalej rozciąga się rozległa polana – to teren dawnej osady Krywałd. Stoi tam przydrożny krzyż, a wnikliwi obserwatorzy dostrzegą ślady fundamentów po starych domach. Latem polana zarasta trawą i kwiatami, otoczona ze wszystkich stron lasem.
Dla kogo to miejsce
Krywałd to przede wszystkim cel dla rowerzystów i miłośników pieszych wędrówek. Trasy prowadzące tutaj są łatwe, choć trzeba liczyć się z kilkoma kilometrami jazdy lub marszu po leśnych drogach. Rodziny z dziećmi też sobie poradzą – teren jest płaski, a przy źródle można spokojnie spędzić popołudnie na pikniku.
Miejsce świetnie sprawdza się jako punkt postojowy na dłuższej trasie rowerowej. Wiele osób łączy wizytę w Krywałdzie z dalszą wędrówką do rezerwatu Jeleniak-Mikuliny lub innych atrakcji w dolinie Małej Panwi. Niektórzy zostają na nocleg pod wiatą – nocowanie w lesie jest tu legalne, a cisza i atmosfera robią wrażenie.
Kultura ludzi odwiedzających to miejsce jest wysoka. Grupy spotykają się, witają, wchodzą w rozmowy jakby byli starymi znajomymi. To jeden z tych punktów, gdzie panuje specyficzny klimat wspólnoty ludzi szukających kontaktu z przyrodą.
Daleko od dróg asfaltowych, więc cisza jest powalająca – szczególnie polecane na nocowanie w lesie.
Jak się tam dostać i ile czasu zaplanować
Najwygodniej wyruszyć z miejscowości Brusiek. Przed wjazdem do lasu jest parking dla zmotoryzowanych. Z Bruśka ulica Przylasek przechodzi w leśny dukt – po około 3 kilometrach na rozdrożu trzeba skręcić w lewo. Po kolejnym kilometrze (łącznie 4 km od szosy w Brusku) dociera się do źródła i wiaty.
Dla rowerzystów to idealna trasa – drogi leśne są utwardzone, choć gruntowe. Piesi muszą liczyć się z około dwukilometrowym spacerem w jedną stronę, ale jest to przyjemna wędrówka przez las. Teren jest płaski, bez większych podjazdów.
Na samo miejsce warto przeznaczyć co najmniej godzinę, żeby spokojnie odpocząć i napić się wody ze źródła. Jeśli planujesz piknik z ogniskiem, zostaw sobie pół dnia. Osoby łączące Krywałd z dalszą wędrówką do dawnej osady i rezerwatu powinny zarezerwować 3-4 godziny.
Praktyczne informacje
Wstęp: bezpłatny, miejsce dostępne całą dobę
Parking: bezpłatny parking w Brusku przed wjazdem do lasu
Infrastruktura: wiata z ławkami i stołami, palenisko, źródło z pitną wodą
Dojazd: 4 km leśną drogą z Bruśka (rower, pieszo, samochód terenowy)
Czas wizyty: od 1 godziny (krótki postój) do pół dnia (piknik z ogniskiem)
W okolicy: rezerwat Jeleniak-Mikuliny, dolina Małej Panwi, spływy kajakowe w Krupskim Młynie, rezerwat rododendronów w Kochanowicach
Warto zabrać ze sobą drewno na ognisko, jedzenie na grilla i coś do picia – choć woda ze źródła jest pitna, nie każdy lubi jej lekko siarczany smak. Latem przyda się repelent na komary, a jesienią cieplejsza odzież – w lesie jest chłodniej niż w mieście.
